Męczę te "cytrynki" bo chyba nie mam wyboru.
Po wielu próbach zdjęcia chemicznego farby, oczywiście nieudanych, zrezygnowałem i pakowałem je do piaskowania. Ale po kilku konsultacjach zrezygnowałem bo piaskowanie nie usunie jednego z istotniejszych problemów na tych felgach - wżery...
Jak oglądam czasami ogłoszenia z takimi felgami "po piaskowaniu i malowaniu proszkowym", gotowymi do założenia to mnie krew zalewa.
Postanowiłem zatem podejść do tematu po swojemu. Chemia o ile zdejmuje każdą kolejną warstwę po fabrycznym spieku to tej pierwszej nie rusza za nic! Ale przy próbie drapania okazuje się że oryginalna warstwa jest na tyle zmiękczona, że dość dobrze schodzi pod druciakiem na wiertarce. No i tak sobie drapię....
Na gołą stal idzie wytrawiacz rdzy Cortanin C, który w magiczny sposób zamienia rude wżery w czarną węglową powierzchnię.
Z wżerami sobie poradzę szlifowaniem a na całość przed lakierowaniem pójdzie szpachla natryskowa. Powinno wyjść dobrze

.
Pewnie kiedyś już pisałem, że to co robię to większy "projekt" - nie lubię tego słowa

ale jakoś tu pasuje.
W związku z powyższym oprócz samej przyczepy odnawiane są różne przedmioty będące częścią tego przedsięwzięcia.
Wczoraj na tapetę poszedł stolik kawowy w słusznej okleinie w szarą kratkę

. Rozebrany do zera, naprawiony, wypolerowany z nowym lakierem od spodu blatu czeka na złożenie.