Mnie bardziej interesuje skąd mnie do tego domu przyciągną z budą i załogą, odpukać, w razie większej awarii lub wypadku. Jak mi się auto rozkraczy 24 km od domu to sam sobie poradzę. Widziałem, że są na to też limity ale szczerze nie zwraca na to uwagi, bo chyba najwiekszy limit widziałem 75 km. Firmy zabezpieczają się tu przed ofiarami, którym na przykład zabraknie paliwa kilometr od domu i będą dzwonić na assistance żeby mi 5l podrzucili, bo bańki nie mają żeby skoczyć na cpn za rogiem po paliwo.
Generalnie jestem skłonny na to poświęcić odrobinę biletów NPBu żeby sobie ograniczyć kontakty z obcojęzycznymi mechaniorami do niezbędnego minimum. Ja poliglotą nie jestem, żona bardzo dobrze włada angielskim ale obawiam się, że może być ciężko dogadać się z węgierskim specem od aut za pośrednictwem tłumacza który nie ma bladego pojęcia o czym mówi. Może przesadzam ale wolę mieć taki komfort psychiczny, że jak mi się auto rozjedzie gdzieś w połowie Chorwacji to ściągnę je chociaź na poludnie Polski. Na Śląsku mam rodzine, szwagra który wszystkich zna

a nawet może załatwić lawetę po kosztach (przetestowane już raz) i albo załatwić naprawę właśnie tu albo niewielkim kosztem dotrzeć do domu i naprawić u swojego zaufanego mechanika.