Truma - ku przestrodze
Truma - ku przestrodze
Witam wszystkich
Na wstępie pragnę poinformować, że wątek ten nie ma na celu wprowadzać zamętu na forum i wywoływać u kogoś tzw "ból d...y". Historia ta dla Was niech będzie ostrzeżeniem, z resztą chyba takiemu gronu jestem to winien.
Rzecz miała miejsce pierwszego dnia roku bieżącego. Wielu z Was zna naszego futrzastego wychowanka, który ze względu na swoje socjopatyczne zachowania musi być izolowany od społeczeństwa. Tak też było w tym przypadku. Sylwester za miastem, ale pies jedzie z nami. Krótka piła - przyczepa na hak, pies w bagażnik i jedziemy. Zima nie jest problemem, bo jest przecież truma (i to nawet przetestowana!!!!). -10 stopni w nocy nie jest straszne. W środku przecież jest 35 stopni więcej. Będzie komfortowo.
Początek imprezy, rozstawianie sprzętu, podpięcie gazu i odpalenie trumy. Mija 10 minut, jest dobrze - temperatura wewnątrz 22 stopnie. Poszliśmy się bawić. Raz na jakiś czas "siku" z psem i jest dobrze. Godzina 6:00 pierwszego stycznia - chyba dla nas koniec dzisiejszej imprezki, trzeba trochę kimnąć. Dawaj od razu do przyczepki, rozłożyć łóżko i w końcu legnąć.
Budzik o 12:00 nie obudził. Koło 14:00 przebudzenie, jest bardzo źle - to chyba kac, albo jakieś zatrucie alkoholowe. We łbie się kręci, ale czemu się dziwić. Chyba zbiera się na wymioty, ale nie ma siły się ruszyć. Jest miska pod ręką. Fatalnie się czuję. Jak prześpię się jeszcze trochę to będzie mi lepiej...
Godzina 23:00 powrót świadomości. Pytanie: Gdzie ja jestem?. Pasy na rękach, kroplówka, maska tlenowa, cewnik, EKG, pasy na rękach. Jak się okazało, to był OIOM... Mało przyjemna sytuacja. Dochodzę do siebie, ale nie wiem nic. Nikt mi nic nie powiedział, gdzie Klaudia, gdzie pies i co w ogóle się stało? Około 5:00 nad ranem dowiedziałem się, że Klaudia jest na oddziale obok, ale nawet jej do mnie nie wpuścili. Ona była w lepszej kondycji, dlatego nie leżała obok.
Diagnoza prosta - zatrucie czadem. Pytanie za 100 punktów - gdzie był układ nieczelny i spaliny leciały do wewnątrz? Tego jeszcze nie wiem, ale sprawdzę to przed pierwszym wyjazdem.
Weźcie pod uwagę fakt, że wielu naszym wyjazdom towarzyszy alkohol i że możecie nawet nie skojarzyć samopoczucia z potencjalnym zabójcą, jaki jest czad. My w ogóle nie skojarzyliśmy, a przecież wystarczyło otworzyć drzwi i szyberdach, żeby nic się nie stało. Gdyby ok 18:00 nie wyciągnęli nas z przyczepy, pewnie bym teraz tego nie pisał.
Trumę sprawdzałem. Grzała w nocy w listopadzie podczas wyjazdu do Lulblina i wszystko było ok. Wiem, że w tym przypadku zawiódł dostawca gazu, który mimo próśb dostarczył propan-butan. Mróz przyczynił się do zamarznięcia kratki wylotowej spalin, ale dlaczego płomień od niedomiaru tlenu nie zgasł? Teraz mogę sobie dywagować. W planach przed wywaleniem wszystkiego i zrobienia od nowa (sprawdzając wszystko po 20 razy) jeszcze raz wszystko odpalę i sprawdzę odpowiednim sprzętem.
Nie chcę nikogo straszyć, że gaz w przyczepie jest zły, podły i zabija, bo sam wychodzę z założenia, że to jedyne sensowne rozwiązanie na prądową niezależność, jednak zalecam sprawdzenie wszystkiego po 20 razy. Tu może chodzić o Wasze życie.
Na wszystkie pytania odpowiem
Na wstępie pragnę poinformować, że wątek ten nie ma na celu wprowadzać zamętu na forum i wywoływać u kogoś tzw "ból d...y". Historia ta dla Was niech będzie ostrzeżeniem, z resztą chyba takiemu gronu jestem to winien.
Rzecz miała miejsce pierwszego dnia roku bieżącego. Wielu z Was zna naszego futrzastego wychowanka, który ze względu na swoje socjopatyczne zachowania musi być izolowany od społeczeństwa. Tak też było w tym przypadku. Sylwester za miastem, ale pies jedzie z nami. Krótka piła - przyczepa na hak, pies w bagażnik i jedziemy. Zima nie jest problemem, bo jest przecież truma (i to nawet przetestowana!!!!). -10 stopni w nocy nie jest straszne. W środku przecież jest 35 stopni więcej. Będzie komfortowo.
Początek imprezy, rozstawianie sprzętu, podpięcie gazu i odpalenie trumy. Mija 10 minut, jest dobrze - temperatura wewnątrz 22 stopnie. Poszliśmy się bawić. Raz na jakiś czas "siku" z psem i jest dobrze. Godzina 6:00 pierwszego stycznia - chyba dla nas koniec dzisiejszej imprezki, trzeba trochę kimnąć. Dawaj od razu do przyczepki, rozłożyć łóżko i w końcu legnąć.
Budzik o 12:00 nie obudził. Koło 14:00 przebudzenie, jest bardzo źle - to chyba kac, albo jakieś zatrucie alkoholowe. We łbie się kręci, ale czemu się dziwić. Chyba zbiera się na wymioty, ale nie ma siły się ruszyć. Jest miska pod ręką. Fatalnie się czuję. Jak prześpię się jeszcze trochę to będzie mi lepiej...
Godzina 23:00 powrót świadomości. Pytanie: Gdzie ja jestem?. Pasy na rękach, kroplówka, maska tlenowa, cewnik, EKG, pasy na rękach. Jak się okazało, to był OIOM... Mało przyjemna sytuacja. Dochodzę do siebie, ale nie wiem nic. Nikt mi nic nie powiedział, gdzie Klaudia, gdzie pies i co w ogóle się stało? Około 5:00 nad ranem dowiedziałem się, że Klaudia jest na oddziale obok, ale nawet jej do mnie nie wpuścili. Ona była w lepszej kondycji, dlatego nie leżała obok.
Diagnoza prosta - zatrucie czadem. Pytanie za 100 punktów - gdzie był układ nieczelny i spaliny leciały do wewnątrz? Tego jeszcze nie wiem, ale sprawdzę to przed pierwszym wyjazdem.
Weźcie pod uwagę fakt, że wielu naszym wyjazdom towarzyszy alkohol i że możecie nawet nie skojarzyć samopoczucia z potencjalnym zabójcą, jaki jest czad. My w ogóle nie skojarzyliśmy, a przecież wystarczyło otworzyć drzwi i szyberdach, żeby nic się nie stało. Gdyby ok 18:00 nie wyciągnęli nas z przyczepy, pewnie bym teraz tego nie pisał.
Trumę sprawdzałem. Grzała w nocy w listopadzie podczas wyjazdu do Lulblina i wszystko było ok. Wiem, że w tym przypadku zawiódł dostawca gazu, który mimo próśb dostarczył propan-butan. Mróz przyczynił się do zamarznięcia kratki wylotowej spalin, ale dlaczego płomień od niedomiaru tlenu nie zgasł? Teraz mogę sobie dywagować. W planach przed wywaleniem wszystkiego i zrobienia od nowa (sprawdzając wszystko po 20 razy) jeszcze raz wszystko odpalę i sprawdzę odpowiednim sprzętem.
Nie chcę nikogo straszyć, że gaz w przyczepie jest zły, podły i zabija, bo sam wychodzę z założenia, że to jedyne sensowne rozwiązanie na prądową niezależność, jednak zalecam sprawdzenie wszystkiego po 20 razy. Tu może chodzić o Wasze życie.
Na wszystkie pytania odpowiem
Re: Truma - ku przestrodze
WOW!!!
Ale historia... najwazniejsze, ze skonczyla sie dla Was dobrze.
My w tym samym czasie tez mieszkalismy w przyczepce... oby nie bylo takich zdarzen.
Pytanie pierwsze: ktora kratka zamarzla?

My w tym samym czasie tez mieszkalismy w przyczepce... oby nie bylo takich zdarzen.
Pytanie pierwsze: ktora kratka zamarzla?

SQ8KMY via Icom D-Star
Re: Truma - ku przestrodze
Montuję czujniki w nowej upss... chyba się wygadałem
Truma też będzie a właściwie już jest... do zamontowania i oczywiście sprawdzę 20 razy
Naal miałeś farta i dobrze ,że o tym napisałeś ku przestrodze dla innych. Oczywiście czujniki to podstawa 



NIBY WSZYSCY WIEDZĄ ŻE FLASZKA KIEDYŚ SIĘ SKOŃCZY ALE ZAWSZE JEST TO ZASKOCZENIE
Re: Truma - ku przestrodze
Robcio pisze:Pytanie pierwsze: ktora kratka zamarzla?
Ja u siebie zrobiłem boczne odprowadzenie spalin. Przy temperaturach plusowych się sprawdziło, na mrozie nie...
NORBY33 pisze:Oczywiście czujniki to podstawa
Czujnik czujnikiem, ale będąc po imprezie masz pewność, że obudzi Cie 95 db? Ja teraz sprawdzę wszystkie łączenia rury kominowej, po za tym jakby czujnik miał Cię budzić 4 razy w ciągu jednej nocy, to sam byś się podirytował...
Re: Truma - ku przestrodze
Powiem jedno. Jesteśmy z Anią przerażeni ale i szczęśliwi że skończyło na czym się skończyło i dobrze że jesteście z nami. Jeśli mogę zapytać jaki typ rury kominowej macie w budzie? Wzór gwintu czy poprzeczne prążki i jaki typ wylotu komina?
I drugie pytanie czy diagnoza potwierdziła że to tlenek węgla?
...
I drugie pytanie czy diagnoza potwierdziła że to tlenek węgla?
...
Re: Truma - ku przestrodze
Jak widać do wszystkiego trzeba podchodzić z pokorą. Szokującą historia, ale grunt że z happy endem.
Nie napisałeś co z psem?
Nie napisałeś co z psem?
- Fiacior75
- Fanklubowicz
- Posty: 1944
- Rejestracja: niedziela, 7 cze 2015, 22:02
- Lokalizacja: Ruda Śląska
Re: Truma - ku przestrodze
Ja pierdziele aż mnie strach obleciał . Ja też sylwestra spędziłem w przyczepce ale w tej dużej tam komin jest wyprowadzony do góry i nic mi nie zamarzło przy -10. Co nie zmienia faktu że i tak spalem bardzo niespokojnie. Koniecznie kupuje czujnik tego cholernego czadu!!!
Dobrze ze wam się nic nie stało.
Dobrze ze wam się nic nie stało.
Re: Truma - ku przestrodze
Rurę kominową sprawdzę jak będę w końcu wszystko demontował.
Pies spędził w przyczepie jednak kilka godzin więcej. Niby doszedł do siebie w ciągu 20 minut, ale ze względu na niską temperaturę zaziębił się czego skutki podleczamy do dziś. Oprócz tego pies jako jedyny ma trwałą dolegliwość neurologiczną - prawie nic nie słyszy...
Pies spędził w przyczepie jednak kilka godzin więcej. Niby doszedł do siebie w ciągu 20 minut, ale ze względu na niską temperaturę zaziębił się czego skutki podleczamy do dziś. Oprócz tego pies jako jedyny ma trwałą dolegliwość neurologiczną - prawie nic nie słyszy...
Re: Truma - ku przestrodze
Szok, doprawdy. I szczęście, że ktoś was uratował.
A jak piesek?
U siebie mam dwa czujniki, na wypadek, gdyby jeden nie zadziałał.
A jak piesek?
U siebie mam dwa czujniki, na wypadek, gdyby jeden nie zadziałał.
Re: Truma - ku przestrodze
Jedyne co się ciśnie na usta to "ja pier......le". Przeżycia sobie zafundowaliście masakryczne. Super, że skończyło się tak jak się skończyło, bo było blisko tragedii. Nie wiem jak ja będę teraz spał w swojej, bo ledwo się z tym cholernym gazem oswoiłem, a tu taki strzał 

Fiat Burstner 535-2 2.8 idTD , wcześniej: Knaus Sport 400 LK , Adria Unica 5204 , Chateau Cantara 908 i N126n
Re: Truma - ku przestrodze
Łza zakręciła się w oku.
Cieszę się, że wszystko się dobrze skończyło.
Wracajcie do zdrowia.
Buziaki dla Was. Do zobaczenia.
Cieszę się, że wszystko się dobrze skończyło.
Wracajcie do zdrowia.
Buziaki dla Was. Do zobaczenia.
To nie prawda, że tylko żółwie i ślimaki wędrują ze swoimi domkami po świecie.
Rzucam wszystko i jadę w Bieszczady
N126n, Golf Plus 1,9 TDI Touran 1,9TDI
2016 - 75 / 6892 km
2017 - 85 / 6820 km
2018 - 81 / 4651 km
2019 - 65 / 4476 km
2020 - 71 / 3230 km
Rzucam wszystko i jadę w Bieszczady

N126n, Golf Plus 1,9 TDI Touran 1,9TDI
2016 - 75 / 6892 km
2017 - 85 / 6820 km
2018 - 81 / 4651 km
2019 - 65 / 4476 km
2020 - 71 / 3230 km
Re: Truma - ku przestrodze
Naal całe szczęście że już po wszystkim i tylko niemiłe wspomnienia zostały, kurde nie wiedziałem że może być tak niebezpiecznie z tym ogrzewaniem, a ja czasem zapominam na noc butli zakręcić, a mam na razie tylko kuchenkę na gaz. 

- stachu_gda
- Fanklubowicz
- Posty: 2619
- Rejestracja: wtorek, 24 mar 2015, 08:12
- Lokalizacja: Przywidz (Pomorskie)
Re: Truma - ku przestrodze
Jak już wszystko sprawdzisz, gdzie była nieszczelnośc którędy wydostał się czad itd., to dobrze by było gdybyś zebrał wszystkie informacje które przyczyniły się do tego wypadku zebrał w jedno miejsce i opublikował - dzięku temu inni nie powtórzą Twoich błędów lub będą wiedzieli, na co warto szczególnie zwrócić uwagę przy instalacji Trumy.
Re: Truma - ku przestrodze
naal pisze:Robcio pisze:Pytanie pierwsze: ktora kratka zamarzla?
Ja u siebie zrobiłem boczne odprowadzenie spalin. Przy temperaturach plusowych się sprawdziło, na mrozie nie...
...ale wiesz jak to wygladalo? Para skraplala sie jakos na kratce i zamarzajac ograniczyla przeswit wylotu spalin?
Zastanawiam sie tez czy rodzaj gazu mogl miec znaczenie i przyczynic sie do zaistnienia tragicznej sytuacji... raczej zakladalbym, ze w zimowych warunkach piec zgasnie, jezeli z mieszaniny wypali sie propan.
Naskrobane Tapatalk'iem.

SQ8KMY via Icom D-Star
Re: Truma - ku przestrodze
tomtoy pisze:Naal całe szczęście że już po wszystkim i tylko niemiłe wspomnienia zostały
Mylisz się. Zostało coś o wiele bardziej ważnego - doświadczenie na przyszłość.
Robcio pisze:...ale wiesz jak to wygladalo? Para skraplala sie jakos na kratce i zamarzajac ograniczyla przeswit wylotu spalin?
Dokładnie tak. Do warunków zimowych chciałem zastosować czysty propan.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości